Archiwum: Styczeń 2014

  Jak donosi Dziennik Półroczny, w trakcie budowy drogi w Izraelskiej miejscowości, której nazwy i tak nie da się wypowiedzieć, odkryto dzban sprzed ok. 4000 lat. Gdy archeologom wypadł z ręki i zmienił się w pył, odkryli zwój papirusowy. Wstępne badana wykazały, że jest to tekst, który najprawdopodobniej jest częścią zaginionej Świętej Księgi ludności z […]

Czytaj dalej

  Dziwnie. Jakby ktoś mnie obserwował. Obracam się na drugi bok i zakrywam. Niepokój włazi pod kołdrę. Wysuwam głowę i patrzę w okno. Świta. W mroku pokoju dostrzegam postać w fotelu. Przecieram oczy. Nie znika. Włosy w nieładzie, oczy rozbiegane, zęby pożółkłe i nierówne, ramiona spięte. Siedzi krzywo, z jedną nogą podciągniętą. Przemienia się. Część […]

Czytaj dalej

  Cisza. Siedzę w jej środku. Oczy zamknięte, plecy proste, nogi skrzyżowane, dłonie otwarte na kosmos. Przepona łonowa regularnie wypycha powietrze w górę, po barki. Rytm, powtarzalność, wyciszenie. Nie udaje mi się całkiem wyciszyć myśli. Nautilusem przemierzam umysł. Usuwam próchnicę uczuć. W ustach wciąż jeszcze smak paprykarzu z piaskiem po niedawnej zażyłości. Gdzieś w głębinach […]

Czytaj dalej

  Kawiarnia przy Chłodnej. Lubię ją. Ma klimat, który mi pasuje. Rozmawiam z przyjacielem. Jest dziennikarzem w TVN. Kiedyś mi mówił, że potrzebuje dobrych tematów społecznych, że jakbym miał coś mocnego, to żebym mu powiedział. Mówię. Z początku jest sceptyczny, słucha uważnie i widzę, jak stara się zrozumieć klucz sprawy i zastanawia się, czy da […]

Czytaj dalej

  Więc przyszłaś. To dobrze. Długo kazałaś na siebie czekać. Wkurzyłem się na ciebie. Ale w końcu przyszłaś. Siadaj. Na chwilę chociaż. Mamy przecież chwilę, prawda? Czekając na ciebie myślałem o swoim życiu. Starałem się przypomnieć sobie chwile i piękne i podłe. Swoją podłość też sobie uświadomiłem. Nie, nie, nie będę się tu kajał przed […]

Czytaj dalej

  Kawa w tej kawiarni ma gorzki smak. Wsypuję dodatkowy cukier, ale nie pomaga. Po biznesowym spotkaniu mam ochotę się wyciszyć. Nie spieszy mi się. Czytam „Pana Ibrahima…” i uśmiecham się. Piękna opowieść. Co za język. Brawa dla tłumacza. Siedzę, czytam i czekam. Nie wiem na co. Może na lepszą pogodę? Leje wściekle. Lubię deszcz […]

Czytaj dalej

Monice   — Patrzysz na mnie mnie, czy na mnie nie mnie? — wyrwała mnie z zamyślenia Barba*. Potarła ręką czoło, potem przyjrzała się ręce, coś tam do siebie wybąkała o tłustej cerze i zanurzyła się w torbie. — A jak byś wolała? — miękkim i delikatnym głosem zadałem pytanie. — Ty mnie nie bajeruj […]

Czytaj dalej