Bar

  Obudził mnie chłód. Leżałem nagi obok zawiniętej w kołdrę Beaty. Spała na boku, głęboko i spokojnie oddychając. Poznaliśmy się niedawno w moim barze. Zaczęło się jak zwykle: luźna gadka o niczym, czyli podświadomy taniec godowy, po pierwszym drinku refleksje o życiu, po drugim żal straconego czasu, po trzecim bezpośredniość. Oboje wolni, w wieku sprzyjającym pośpiechowi […]

Czytaj dalej