Ilonie   I stało się: wytyczyliśmy nową ścieżkę! Na misję poszliśmy przed  słonecznym południem. Założyłem grube spodnie i ciężkie buty oraz rękawice. Piesa miała skórzane szelki robocze i smycz. Nogami rozgarniałem i rozdeptywałem nazwane i nienazwane rośliny. Ułamywałem wiszące gałęzie tylko tam, gdzie było to konieczne przepraszając drzewa za ból i zakłócenie spokoju. Piesa pomagała odciągnąć […]

Czytaj dalej

Tik. Tak. Tik. Tak. Tyk. Tak. Tik tak. Tyk tak. Tak tyk.   Tyktkaczy taktyk w tani takt, A tajniak tai tajny fakt. Gdzieś Chińczyk także tai Chi, Tarota Chichot stawia mi.   Raby rabin rozbrat daje, Niemy medyk wolno taje. Tany w tan, a Tantal tacet, Gdzie się podział fajny facet.   Ene due […]

Czytaj dalej

  Wybudziły mnie ptasie sensacje. Rywalizowały z jednostajnym buczeniem klimatyzatora za hotelowym oknem. Słońce zrzuciło ze mnie kołdrę, obnażając przepocone prześcieradło. Telefon wyświetlił godzinę szóstą z grosikiem, ale już wiedziałem, że nici ze spania. Znam siebie wystarczająco długo. A może lepiej byłoby powiedzieć, że bardzo? Długo brzmi wyjątkowo poważnie, tak przejmująco, przemijająco.       […]

Czytaj dalej

    I Przyglądam mu się z ukrycia. Chcę go dopaść. Jestem zdecydowany, nie zawaham się. Z początku był bardzo Homerowy, nierzeczywisty, ulotny, wyrosły z tęsknoty, a teraz chcę, by skoczył mi na pierś, chwycił za szyję i dobył strzały. Podkradam się. Staram się być niewidzialny, niesłyszalny. Jestem niczym snajper w pełnym kamuflażu. Przemieszczam się […]

Czytaj dalej

  Miałem dziś ochotę na fasolę Na miękką, soczystą, gotowaną fasolę Kupiłem kilogram i miałem fasolę I wstawiłem na ogień fasolę I gotowałem spokojnie fasolę I przyjaciel miał ochotę na fasolę Dla nas obu gotowałem fasolę I brat miał ochotę na fasolę I dla trzech nas gotowałem fasolę A długo gotowałem tę fasolę Przyjaciel nie […]

Czytaj dalej

  I przyszedł do Pana Pies I spojrzał Pan na Psa I ugryzł Pan Psa I szczęliwy był Pies I szczęsliwy był Pan

Czytaj dalej

  Wiosna? Ach, to ty? Wróciłem późno i zmęczony. Zapaliłem lampkę i klapnąłem na fotel. Objął mnie czule. Zamknąłem oczy i w zaufaniu oddałem się jego przepastności. — Nareszcie w domu — mruknąłem do siebie. — Nareszcie spokój i cisza. Nie wybrzmiało mi w głowie jeszcze ostatnie słowo, gdy usłyszałem coś w rodzaju chlupania. Otworzyłem […]

Czytaj dalej

  Uczę się Jak przestać kochać smutek niespełnienia Jak segregować wspomnienia Jak widzieć to samo słońce Jak słuchać tych samych drzew Jak biec ze ścieżką tą samą Jestem dziś introligatorem W ozdobne grzbiety wpinam przeszłość Ustawiam i uczę się widzieć Jak zejść z krzyża klęski Tuląc w sercu gwoździe I nie czekać na spojrzenia Jak […]

Czytaj dalej

  Południe. Załatwiam sprawy urzędowe. Nienawidzę tego. Samo słowo załatwiam dosadnie oddaje mój stosunek do tej części dorosłości i mieści w sobie dwubiegunowość: wkurzenie a’priori i ulgę post factum. Urząd? To słowo nabiera zupełnie innego znaczenia, gdy patrzę na zdjęcia z 1929 r. rozwieszone w wielkiej sali. Wiszą jakby z przymusu, bardzo pokątnie, choć pięknie […]

Czytaj dalej

  Od kilku dni pies namolnie uprasza się o uwagę. Nie odstępuje mnie, bodzie z masłem w oczach, łasi się, zieje znacząco, podstawia się do pieszczot, chce jeść ze mną, spać ze mną, kupować, gotować, pić, wynosić śmieci, wszystko i razem. A im więcej daję jej swej uwagi, tym intensywniej domaga się jeszcze. Zacząłem się […]

Czytaj dalej