— Obudź się, Piotrusiu. Chodź, polatamy. Na poduszce stał mały chłopiec, wielkości plastikowego żołnierzyka. Trzymał się za boki i patrzył na mnie przekrzywiając głowę. Podskoczył, zrobił pełny obrót w powietrzu, stanął równo na nogach i znów zakrzyknął: — No nie śpij! Chodź polatać! Machnął do mnie i wzleciał. Krążył przez chwilę nad moją głową. […]

Czytaj dalej

    Ja i mój bar. Codzienne otwieranie już dawno zaczęło trzeszczeć. Rozchodzi się po ulicach drobnymi strzyknięciami, kuleje na lewą, szuka powietrza na schodach, klnie na widok krawężników. Bar, jakich wiele. Mógłby być w dowolnej mieścinie, bez najmniejszego znaczenia dla losów świata. We Wrocławiu choćby. Więc tu jest. I bar, i barman.     […]

Czytaj dalej

  Dlaczego żaden deszcz do tej pory nie obalił tezy, że w nocy wszystkie kamienie są czarne? Właściwie to nawet nie był deszcz. W światło latarń wlatywały skrzepliny. Może powyżej były krople, może były owalne, dostojne, ale im bliżej bruku, tym bardziej były to skrzepy; szkliste, lepkie, zgniatające się pod własnym ciężarem. Gdyby nie odgłosy […]

Czytaj dalej

1 Od pewnego czasu jaja kojarzyły mu się wyłącznie z lubieżnością, a jak na złość w każdej restauracji na śniadanie serwowano przede wszystkim jajecznicę. Poirytowanie rosło, gdy zachodził do kolejnych lokali. W końcu zrezygnowany klapnął na krzesło w kawiarni. Nie miał sił iść dalej. Zamówił kawę i drożdżówkę. Jaja wzbudzają dzikie żądze, a dla niego […]

Czytaj dalej

  — Idziemy!? — krzyknąłem ze swojego pokoju. Usłyszałem, jak pies zabuksował na terakocie. Po chwili wielkie oczy i sztywne uszy oczekiwały potwierdzenia komunikatu. — Idziemy! — powtórzyłem i zaczął się taniec radości. Poszliśmy nad rzekę. Przetarte ścieżki nie cieszą się gwarem stóp. Nie widać śladów mas. Z rzadka wędkarz przejdzie nimi. Może dzika zwierzyna […]

Czytaj dalej

  Ilonie   I stało się: wytyczyliśmy nową ścieżkę! Na misję poszliśmy przed  słonecznym południem. Założyłem grube spodnie i ciężkie buty oraz rękawice. Piesa miała skórzane szelki robocze i smycz. Nogami rozgarniałem i rozdeptywałem nazwane i nienazwane rośliny. Ułamywałem wiszące gałęzie tylko tam, gdzie było to konieczne przepraszając drzewa za ból i zakłócenie spokoju. Piesa pomagała odciągnąć […]

Czytaj dalej

Tik. Tak. Tik. Tak. Tyk. Tak. Tik tak. Tyk tak. Tak tyk.   Tyktkaczy taktyk w tani takt, A tajniak tai tajny fakt. Gdzieś Chińczyk także tai Chi, Tarota Chichot stawia mi.   Raby rabin rozbrat daje, Niemy medyk wolno taje. Tany w tan, a Tantal tacet, Gdzie się podział fajny facet.   Ene due […]

Czytaj dalej

  Wybudziły mnie ptasie sensacje. Rywalizowały z jednostajnym buczeniem klimatyzatora za hotelowym oknem. Słońce zrzuciło ze mnie kołdrę, obnażając przepocone prześcieradło. Telefon wyświetlił godzinę szóstą z grosikiem, ale już wiedziałem, że nici ze spania. Znam siebie wystarczająco długo. A może lepiej byłoby powiedzieć, że bardzo? Długo brzmi wyjątkowo poważnie, tak przejmująco, przemijająco.       […]

Czytaj dalej

    I Przyglądam mu się z ukrycia. Chcę go dopaść. Jestem zdecydowany, nie zawaham się. Z początku był bardzo Homerowy, nierzeczywisty, ulotny, wyrosły z tęsknoty, a teraz chcę, by skoczył mi na pierś, chwycił za szyję i dobył strzały. Podkradam się. Staram się być niewidzialny, niesłyszalny. Jestem niczym snajper w pełnym kamuflażu. Przemieszczam się […]

Czytaj dalej

  Miałem dziś ochotę na fasolę Na miękką, soczystą, gotowaną fasolę Kupiłem kilogram i miałem fasolę I wstawiłem na ogień fasolę I gotowałem spokojnie fasolę I przyjaciel miał ochotę na fasolę Dla nas obu gotowałem fasolę I brat miał ochotę na fasolę I dla trzech nas gotowałem fasolę A długo gotowałem tę fasolę Przyjaciel nie […]

Czytaj dalej