On

    Adasiu, proszę cię, uspokój się. Już siódmą godzinę piszesz jeden akapit. Zostaw to. Odłóż telefon, wyłącz komputer. Chciałeś jeszcze coś zrobić, tak? Jaki ty dzielny jesteś, Adasiu. Ale to wszystko bez sensu, przecież wiesz. Siadaj. Daj już spokój i z pracą, i ze wszystkim. Siadaj. Posiedź sobie. I tak nie ma sensu. Wszystko […]

Czytaj dalej

  Bardzo, bardzo długo zastanawiałem się i nie tyle CZY, ale JAK Wam opowiedzieć o moim spotkaniu z Kulturą. Mówiła w taki sposób, że wszystkie znane mi z praktyki środki stylistyczne wydały się niewłaściwe, za słabe, grafomańskie. Opowiem więc po prostu, bez poezji w prozie, bez wyszukanych fraz, tempa, melodii, językiem prostym, ale oddającym szacunek […]

Czytaj dalej

  Zdecydowanie nie był to najlepszy dzień na spacer. Miałem wrażenie, że zmienność aury była jedynym pewnym elementem dnia. Ale skoro już wyszedłem z domu i dotarłem nad rzekę… Przenikliwa wilgoć wpychała się rękawami pod kurtkę. Rozmiękła glina zachęcała mnie do współpracy z Ministerstwem Śmiesznych Kroków i Bractwem Tańców Psychodelicznych. Gdy wreszcie dotarłem na piaszczysty […]

Czytaj dalej

    Ja i mój bar. Codzienne otwieranie już dawno zaczęło trzeszczeć. Rozchodzi się po ulicach drobnymi strzyknięciami, kuleje na lewą, szuka powietrza na schodach, klnie na widok krawężników. Bar, jakich wiele. Mógłby być w dowolnej mieścinie, bez najmniejszego znaczenia dla losów świata. We Wrocławiu choćby. Więc tu jest. I bar, i barman.     […]

Czytaj dalej

      No trudno – trzeba, to trzeba. Wystające ze zlewu naczynia tak dobitnie wołały o litość, że zabrałem się za zmywanie. Kubki, szklanki, talerze i… pająk. Ogromny. Musiał wpaść w pułapkę zlewu i nie potrafił się wydostać. Łyżką pomogłem mu wyjść.       — Idź i przynieś mi bogactwo i sławę — powiedziałem do niego […]

Czytaj dalej

  Bardzo leniwa jest dziś rzeka, niepomarszczona i ledwie słyszalna. „Strzeż się cichego psa i spokojnej wody” – przypomina mi się stare porzekadło. Zamykam oczy, by poczuć jaki nastrój wlewa się w moje ciało i duszę. Siedzę na pniu suchego drzewa i układam zdania, lecz tym razem nie po to, by podzielić się myślami, ale po […]

Czytaj dalej

  Bardzo proste postawiłem sobie zadanie: nagrać szum lasu iglastego. W poszukiwaniu kryształowej mowy igieł, w towarzystwie  mikrofonu i rejestratora, zanurzałem się coraz to mocniej w gęstwiny, pozostawiając cywilizację samą sobie. Gdy już znalazłem to właśnie miejsce, rejestrator zagadał do mnie mniej więcej tak: masz zapasową baterię? bo na tej się nie da pracować. Zapasu […]

Czytaj dalej

1 Od pewnego czasu jaja kojarzyły mu się wyłącznie z lubieżnością, a jak na złość w każdej restauracji na śniadanie serwowano przede wszystkim jajecznicę. Poirytowanie rosło, gdy zachodził do kolejnych lokali. W końcu zrezygnowany klapnął na krzesło w kawiarni. Nie miał sił iść dalej. Zamówił kawę i drożdżówkę. Jaja wzbudzają dzikie żądze, a dla niego […]

Czytaj dalej

  Ilonie   I stało się: wytyczyliśmy nową ścieżkę! Na misję poszliśmy przed  słonecznym południem. Założyłem grube spodnie i ciężkie buty oraz rękawice. Piesa miała skórzane szelki robocze i smycz. Nogami rozgarniałem i rozdeptywałem nazwane i nienazwane rośliny. Ułamywałem wiszące gałęzie tylko tam, gdzie było to konieczne przepraszając drzewa za ból i zakłócenie spokoju. Piesa pomagała odciągnąć […]

Czytaj dalej

  Południe. Załatwiam sprawy urzędowe. Nienawidzę tego. Samo słowo załatwiam dosadnie oddaje mój stosunek do tej części dorosłości i mieści w sobie dwubiegunowość: wkurzenie a’priori i ulgę post factum. Urząd? To słowo nabiera zupełnie innego znaczenia, gdy patrzę na zdjęcia z 1929 r. rozwieszone w wielkiej sali. Wiszą jakby z przymusu, bardzo pokątnie, choć pięknie […]

Czytaj dalej