On

  I co, Panie Człowiek, Jak życie bez? Brak słonym chłodem przejmuje, gdy starasz się go objąć pocieszająco. Ujmujesz rękę i ignorujesz, Jak bardzo jest nieczuły. Bierzesz następne jest w ramiona, Z garbem pogody ducha, Zachwianą zgodą na kolejny brak. Ech, Panie Człowiek, jakie to ludzkie. Przez zdjęcie patrzysz w zaświaty, Wznosisz kieliszek czystej za […]

Czytaj dalej

    Dżyzys, jak ja go nienawidzę. W życiu nie miałem tak upierdliwego. Umarłego by obudził. Poprzednich też nie kochałem. Co prawda często ich nie słyszałem, ale były subtelniejsze, bardziej… wyrozumiałe. Czy nie mogłyby mnie budzić ptaki? Nie, lepiej nie, bo bym je wystrzelał. Więc co? Jakie rozwiązanie? Lepiej już ten jazgoczący budzik, przynajmniej mogę […]

Czytaj dalej

  Pomyślałem, że nocny spacer po mieście dobrze mi zrobi. Zmęczenie po całym dniu pracy zwiotczyło mi kolana, zgarbiło. Koniec maratonu nagrań sprawił, że nie miałem siły siąść za kierownicą. Szedłem Alejami Jerozolimskimi w kierunku Wisły. Ocalone z wojennej i komunistycznej pożogi kamienice łagodziły szczypanie podrażnionych oczu. Szkoda, że nie odbudowano miasta takim, jakie było – […]

Czytaj dalej

  1 Przytulność kawiarni rozleniwiła go. Dobre espresso ogrzewało duszę, przez szybę słońce przyjemnie łechtało skórę. Patrząc na zatłoczoną ulicę w centrum Lublina, uświadomił sobie, jak bardzo nie chce wracać do domu. Wyjął smartfona, w Google Maps obejrzał okolicę. Wioska Okuninka! Ile to lat? Dwadzieścia? Trzydzieści? Więcej? Powiedzmy… o wyraźne zakola, dwa małżeństwa i kilka […]

Czytaj dalej

  Zziębnięty, walczący z wiatrem, chroniący oczy przed łupieżem grudnia – dzień odchodził w pośpiechu. Zmierzch zapalił lampę nad kuchennym stołem, grzał dłonie o kaloryfer, wstawił wodę na herbatę. Z postanowieniem o konieczności uprzątnięcia kuchni i zastanowienia się nad przyszłością, usiadłem przy stole. Dopiero początek miesiąca, a wszystko idzie jak po grudzie. Strach myśleć, co przyniesie […]

Czytaj dalej

  Trach! Poczułem to. Spieszę się, więc muszę podjąć decyzję szybko. Podjąłem. Ściągam buty, wyciągam z szuflady inną parę skarpetek. Już mam zdjąć tę z dziurą, serce mi mięknie. Mam wyrzucić? Ale co konkretnie? Dziurę, czy skarpetkę z dziurą? W dawnych czasach nie wyrzucało się skarpetek. Znaczy też, ale nie z powodu jednej dziury. Wtedy […]

Czytaj dalej

  Opowieść fantastyczna.   Osoby: Facetbuk Barba – mała, nie większa od dłoni, żyjąca na regale z książkami w pokoju Facetbuka, bohaterka kilku miniatur Kot Fantazyl – kot z fantazją   To ma być wrzesień? Godzina osiemnasta, dwadzieścia siedem stopni. Słońce wściekłe. Tuż nad wodą wisi, a jeszcze skwierczy. A tak chciałem posiedzieć sobie cichutko, […]

Czytaj dalej

    Adasiu, proszę cię, uspokój się. Już siódmą godzinę piszesz jeden akapit. Zostaw to. Odłóż telefon, wyłącz komputer. Chciałeś jeszcze coś zrobić, tak? Jaki ty dzielny jesteś, Adasiu. Ale to wszystko bez sensu, przecież wiesz. Siadaj. Daj już spokój i z pracą, i ze wszystkim. Siadaj. Posiedź sobie. I tak nie ma sensu. Wszystko […]

Czytaj dalej

  Bardzo, bardzo długo zastanawiałem się i nie tyle CZY, ale JAK Wam opowiedzieć o moim spotkaniu z Kulturą. Mówiła w taki sposób, że wszystkie znane mi z praktyki środki stylistyczne wydały się niewłaściwe, za słabe, grafomańskie. Opowiem więc po prostu, bez poezji w prozie, bez wyszukanych fraz, tempa, melodii, językiem prostym, ale oddającym szacunek […]

Czytaj dalej

  Zdecydowanie nie był to najlepszy dzień na spacer. Miałem wrażenie, że zmienność aury była jedynym pewnym elementem dnia. Ale skoro już wyszedłem z domu i dotarłem nad rzekę… Przenikliwa wilgoć wpychała się rękawami pod kurtkę. Rozmiękła glina zachęcała mnie do współpracy z Ministerstwem Śmiesznych Kroków i Bractwem Tańców Psychodelicznych. Gdy wreszcie dotarłem na piaszczysty […]

Czytaj dalej