Głosy

  Opowiadanie z cyklu: Dyskusja z osobami monologu wewnętrznego – patrz http://facetbuk.pl/osoby-i-glosy/   W szyby deszcz dzwoni jesienny. Środek dnia a ciemno, ponuro. Siedzę w fotelu z książką i obserwuję muchę. Schroniła się na jesień i zimę? Ile żyją muchy? Miesiąc chyba. W domach dłużej, bo zapadają w anabiozę. Ta nie wygląda na uśpioną. Wesoło skacze […]

Czytaj dalej

    ― Boże! Jak mi się nic nie chce! ― Ziewnąłem i podrapałem głowę, rozglądając się wkoło. ― Żebyś ty wiedział, jak mi się nic nie chce, to byś tak nie bluźnił ― Wybełkotał zaspany Mójboże. Leżał na półce, wbijając nos w „Anioły i demony”. Poprawił się, owinął szczelniej białą szatą i zaczął nowe […]

Czytaj dalej

  Trach! Poczułem to. Spieszę się, więc muszę podjąć decyzję szybko. Podjąłem. Ściągam buty, wyciągam z szuflady inną parę skarpetek. Już mam zdjąć tę z dziurą, serce mi mięknie. Mam wyrzucić? Ale co konkretnie? Dziurę, czy skarpetkę z dziurą? W dawnych czasach nie wyrzucało się skarpetek. Znaczy też, ale nie z powodu jednej dziury. Wtedy […]

Czytaj dalej

  No trudno, trzeba to trzeba. Wystające ze zlewu naczynia tak dobitnie wołały o litość, że zabrałem się za zmywanie. Kubki, szklanki, talerze i… pająk. Ogromny. Musiał wpaść w pułapkę zlewu i nie potrafił się wydostać. Łyżką pomogłem mu wyjść. ­– Idź i przynieś mi bogactwo i sławę – powiedziałem do niego z uśmiechem, lecz […]

Czytaj dalej

Tik. Tak. Tik. Tak. Tyk. Tak. Tik tak. Tyk tak. Tak tyk.   Tyktkaczy taktyk w tani takt, A tajniak tai tajny fakt. Gdzieś Chińczyk także tai Chi, Tarota Chichot stawia mi.   Raby rabin rozbrat daje, Niemy medyk wolno taje. Tany w tan, a Tantal tacet, Gdzie się podział fajny facet.   Ene due […]

Czytaj dalej

 Anicie   Ciepło, przyjemnie. Wystawiam twarz. Światłość przyzywa mgłę. Powoli unosi ją i zagarnia odkrywając świergot w skrytości. Pies się wybiesił i siedzi obok. Patrzymy. Ja na refleksy, ona na kaczki. Mi rodzą się słowa, psu cieknie ślina. Szepczę do niej. Patrzymy na siebie z ufnością. Głaszczę, podnoszę jej wargę. Jęzor i kieł, jak miłość […]

Czytaj dalej

 Baśce   Słońce. Tężeje w łagodnym drżeniu nad horyzontem. Nie odsłaniając zębów obnażyło gąbczastą ziemię na zboczu. Pożarło kołdrę, zmieniło stan. Siadam na zwalonym drzewie. Pień na brzegu, korona w lodzie. Rzeka nieruchoma, zamarznięta, jak martwa. Samolot. Dwa. Słyszę ich buczenie. Loty ćwiczebne. Zawsze w niedzielę latają. Koła robią. Od lotniska, nad rzeką i do […]

Czytaj dalej

  Sobota. Wolna. Żadnych obowiązków. Pragnę, by była wyjątkowa. Zasłużyłem na to! Czuję dłonie słońca na policzku. Przeciągam się. O! Morning pride! Mężczyzna wraca do życia! Uśmiecham się zadowolony. Przedłużam chwilę wstania. Kokoszę się w łóżku, rozkosznie. Przewracam się na brzuch. Bodzie mnie coś w udo. Macam obce ciało. Ziemniak. Pies nie dojadł. Lepki i […]

Czytaj dalej

  Cisza. Siedzę w jej środku. Oczy zamknięte, plecy proste, nogi skrzyżowane, dłonie otwarte na kosmos. Przepona łonowa regularnie wypycha powietrze w górę, po barki. Rytm, powtarzalność, wyciszenie. Nie udaje mi się całkiem wyciszyć myśli. Nautilusem przemierzam umysł. Usuwam próchnicę uczuć. W ustach wciąż jeszcze smak paprykarzu z piaskiem po niedawnej zażyłości. Gdzieś w głębinach […]

Czytaj dalej

Monice   — Patrzysz na mnie mnie, czy na mnie nie mnie? — wyrwała mnie z zamyślenia Barba*. Potarła ręką czoło, potem przyjrzała się ręce, coś tam do siebie wybąkała o tłustej cerze i zanurzyła się w torbie. — A jak byś wolała? — miękkim i delikatnym głosem zadałem pytanie. — Ty mnie nie bajeruj […]

Czytaj dalej