Autor

Popularne

Mężczyzna zrywający kwiatki

  Czy Białołęka to od białych łąk? Czasy mamy takie, że wystarczy zaguglać i godzinami zgłębiać wiedzę jednych lub głupotę innych. Ale czy prawdziwy mężczyzna powinien tak po prostu guglać? A gdzie wysiłek, pot i krew, heroizm?       ― A czy ja jestem mężczyzną, skoro zrywam kwiatki? ― zapytałem się w nagłym zdumieniu.     […]

Żegnaj laleczko, czyli koniec z tęsknotą za niemożliwym

  Brnę przez pozostałości po czterech dniach deszczu. Ani jednego suchego miejsca. Część czeka na słońce, część wartko spływa do rzeki. Myślę, jak się pogodzić z odrzuceniem? Co zrobić? Boli cholernie. Marzę, żeby spłynęło to ze mnie wreszcie i przyszedł spokój. Albo wyparowało. Wszystko jedno. Zostańmy przyjaciółmi – powiedziała. Kurwa, co to za przyjaźń, która […]

Melancholia

    A tak dobrze się ten dzień zapowiadał! Słoneczko nie za małe, nie za ciepłe, nie za nisko. Chmurki wełniane, czyste, lekkie. Ciekawa robota, fajne rzeczy do porobienia. A tu proszę, przyszła. Drzwi zamknięte, a weszła. W oknie szpara ledwie, dla wentylacji tylko, a jest. Siedzi. Krzesło sobie do stołu przyciągnęła i gapi się […]

Najnowsze wpisy

Zamknąć?

  — Obudź się, Piotrusiu. Chodź, polatamy. Na poduszce stał mały chłopiec, wielkości plastikowego żołnierzyka. Trzymał się za boki i patrzył na mnie przekrzywiając głowę. Podskoczył, zrobił pełny obrót w powietrzu, stanął równo na nogach i znów zakrzyknął: — No nie śpij! Chodź polatać! Machnął do mnie i wzleciał. Krążył przez chwilę nad moją głową. […]

Barman

    Ja i mój bar. Codzienne otwieranie już dawno zaczęło trzeszczeć. Rozchodzi się po ulicach drobnymi strzyknięciami, kuleje na lewą, szuka powietrza na schodach, klnie na widok krawężników. Bar, jakich wiele. Mógłby być w dowolnej mieścinie, bez najmniejszego znaczenia dla losów świata. We Wrocławiu choćby. Więc tu jest. I bar, i barman.     […]

Sława i bogactwo

  No trudno, trzeba to trzeba. Wystające ze zlewu naczynia tak dobitnie wołały o litość, że zabrałem się za zmywanie. Kubki, szklanki, talerze i… pająk. Ogromny. Musiał wpaść w pułapkę zlewu i nie potrafił się wydostać. Łyżką pomogłem mu wyjść. ­– Idź i przynieś mi bogactwo i sławę – powiedziałem do niego z uśmiechem, lecz […]

Analogowy staruch

  Powierzyłem siebie fotelowi z pełną ufnością. Pod zamkniętymi powiekami zgasiłem obrazy dnia. Włączyłem piątą symfonię Czajkowskiego i wsłuchiwałem się w zmagania kompozytora z jego zmorami. Dochodzący zza okna śpiew skrzydlatych łagodził udzielający mi się nastrój obłędu mistrza. Na wewnętrznej stronie powiek pojawiło się wspomnienie: małe mieszkanko na dziesiątym piętrze, rozedrgana igła przemierzająca czarne szlaki, […]

VITRIOL*

  Bardzo leniwa jest dziś rzeka, niepomarszczona i ledwie słyszalna. „Strzeż się cichego psa i spokojnej wody” – przypomina mi się stare porzekadło. Zamykam oczy, by poczuć jaki nastrój wlewa się w moje ciało i duszę. Siedzę na pniu suchego drzewa i układam zdania, lecz tym razem nie po to, by podzielić się myślami, ale po […]

Czas

  Bardzo proste postawiłem sobie zadanie: nagrać szum lasu iglastego. W poszukiwaniu kryształowej mowy igieł, w towarzystwie  mikrofonu i rejestratora, zanurzałem się coraz to mocniej w gęstwiny, pozostawiając cywilizację samą sobie. Gdy już znalazłem to właśnie miejsce, rejestrator zagadał do mnie mniej więcej tak: masz zapasową baterię? bo na tej się nie da pracować. Zapasu […]

Myśl

  Dlaczego żaden deszcz do tej pory nie obalił tezy, że w nocy wszystkie kamienie są czarne? Właściwie to nawet nie był deszcz. W światło latarń wlatywały skrzepliny. Może powyżej były krople, może były owalne, dostojne, ale im bliżej bruku, tym bardziej były to skrzepy; szkliste, lepkie, zgniatające się pod własnym ciężarem. Gdyby nie odgłosy […]

Władysław

1 Od pewnego czasu jaja kojarzyły mu się wyłącznie z lubieżnością, a jak na złość w każdej restauracji na śniadanie serwowano przede wszystkim jajecznicę. Poirytowanie rosło, gdy zachodził do kolejnych lokali. W końcu zrezygnowany klapnął na krzesło w kawiarni. Nie miał sił iść dalej. Zamówił kawę i drożdżówkę. Jaja wzbudzają dzikie żądze, a dla niego […]

Granice i opary absurdu

  — Idziemy!? — krzyknąłem ze swojego pokoju. Usłyszałem, jak pies zabuksował na terakocie. Po chwili wielkie oczy i sztywne uszy oczekiwały potwierdzenia komunikatu. — Idziemy! — powtórzyłem i zaczął się taniec radości. Poszliśmy nad rzekę. Przetarte ścieżki nie cieszą się gwarem stóp. Nie widać śladów mas. Z rzadka wędkarz przejdzie nimi. Może dzika zwierzyna […]

Nowe bieżenie

  Ilonie   I stało się: wytyczyliśmy nową ścieżkę! Na misję poszliśmy przed  słonecznym południem. Założyłem grube spodnie i ciężkie buty oraz rękawice. Piesa miała skórzane szelki robocze i smycz. Nogami rozgarniałem i rozdeptywałem nazwane i nienazwane rośliny. Ułamywałem wiszące gałęzie tylko tam, gdzie było to konieczne przepraszając drzewa za ból i zakłócenie spokoju. Piesa pomagała odciągnąć […]